Mamona

Jest peł­nia la­ta. Nies­te­ty w tym ro­ku nie wy­jeż­dżasz nig­dzie na wa­kac­je. Jest tak pot­wor­nie nud­no, że na­wet za­czą­łeś tęsk­nić za szko­łą. Pew­ne­go ra­zu, gdy szed­łeś so­bie uli­cą, zo­ba­czy­łeś ka­pi­tal­ną dziew­czy­nę z og­rom­nym ple­ca­kiem na ple­cach. Oczy­wiś­cie ja­ko dżen­tel­men, nie mog­łeś od­mó­wić po­mo­cy... Wie­czo­rem by­liś­cie już umó­wie­ni na nas­tęp­ny dzień. Ty nieo­patrz­nie zap­ro­po­no­wa­łeś, iż ja­ko tu­tej­szy op­ro­wa­dzisz ją po swoim mieś­cie. Kie­dy wró­ci­łeś do do­mu i skont­ro­lo­wa­łeś za­war­tość skar­bon­ki, oka­za­ło się, że nie ma w niej na­wet zło­tów­ki. Z cięż­kim ser­cem po­ło­ży­łeś się spać. Po­cie­sza­łeś się tyl­ko myś­lą, że do jut­rzej­sze­go wie­czo­ru uda ci się zdo­być nie­co go­tów­ki...

Au­tor: Ju­liusz Ko­czas­ki