Antyczny Relikwiarz

Denis von Kramp sie­dział w jed­nej z naj­pod­lej­szych ta­wern w Es­te­vick, przy os­tat­nim kuf­lu sła­be­go pi­wa. Os­tat­nim, bo na wię­cej nie miał już pie­nię­dzy. W je­go miesz­ku pa­łę­tał się jesz­cze sa­mot­ny trójg­ro­szak — wspom­nie­nie po ho­no­ra­rium ot­rzy­ma­nym za os­tat­nią pra­cę. (...) Do De­ni­sa nie pod­cho­dził nikt. Wszys­cy, jak­by wy­czu­wa­li, że oto przy sa­mot­nym sto­le w ką­cie sie­dzi czło­wiek, któ­ry jest bez gro­sza. Na­wet ku­la­wy żeb­rak, snu­ją­cy się mię­dzy sto­li­ka­mi uda­wał, że go nie zau­wa­ża. I nag­le po­ja­wił się ten czło­wiek. Wy­so­ki, chu­dy, w ciem­nym płasz­czu z pos­ta­wio­nym na sztorc sze­ro­kim koł­nie­rzem. Pod­szedł tak ci­cho, że De­nis na­wet nie zau­wa­żył, jak usiadł przy je­go sto­li­ku.
- Pan von Kramp, jak mnie­mam? — za­py­tał spo­koj­nym i ci­chym gło­sem.

Au­tor: Ar­tur Mar­ci­niak